piątek, 20 grudnia 2013

Rozdział IV

Livra stanęła w progu izby dziewczyny. Patrzyła jak śpi. Promienie słońca odbijały się od jej włosów, mieniąc się złociście. Czarne oczy skrywały się pod powiekami, policzki nabrały zdrowego, rumiamego koloru, usta lekko uchylone, lecz wygięte w delikatnym uśmiechu, wskazywały na to, że dzisiaj nie miała koszmarów, a może nawet jakiś miły sen.
Wyglądała jak mała, słodka dziewczynka. Niewinna. Delikatna. Szczęśliwa.
Kobieta nie chciała jej budzić, ale musiała to zdrobić. Dzisiaj pierwszy dzień nauki młodej adeptki magii.
Podeszła cicho i najpierw otworzyła okno. Do pomieszczenia wpadł świerzy, pachnący lasem, kwiatami i różnymi ziołami wiatr. Livra odetchnęła głęboko, wypełniając płuca dużą ilością powietrza. Już miała budzić swoją uczennice, gdy ta przeciągnęła się, wyciągając ręce za siebie.
-Dzień dobry, Amando-powiedziała, uśmiechając się delikatnie i przysiadając na łóżku.
-Dzień dobry.
Dziewczyna choć widziała kobietę drugi raz w życiu, łącznie może z dwie minuty, to miała do niej pełne zaufanie. Wiedziała, że to do niej miała trafić, to ona ją będzie uczyć i to ona nauczy obronić się przed złem.
-Jak w ogóle ma pani na imię? I skąd pani zna moje?
-Widzę, że nie lubisz marnować dnia. Na imię mam Livra i tak możesz się do mnie zwracać, twoje imię nie jest dla nikogo tajemnicą. Wyjawiłaś naszą tajemnicę.
-Ahhh... przepraszam...-Ami wpadła w zakłopotanie
-Nie musisz przepraszać. Guarda postanowiła zrobić wyjątek i zostawić cię przy życiu.
-Dla...? -rozpoczęła już swoje kolejne pytanie, lecz czarodziejka jej przerwała:
-O to mnie nie pytaj. Nikt tego nie wie, oprócz ich rzecz jasna. Na tą chwilę musimy skończyć naszą rozmowę. Czas ucieka, a dzisiaj jest dużo do zrobienia. Zostawię cie teraz samą. Ubierz się. Czekam na ciebie w kuchni ze śniadaniem.
-Dobrze.
Więc Livra podniosła się z łóżka i przeszła przez pokój, a potem drzwi, które zamknęła delikatnie.
Zaczęła szykować śniadanie. W starym czajniku zagotowała wodę i zalała herbate ziołową w równie starym, pięknie zdobionym w kwieciste motywy kubku. Jako posiłek uszykowała gotowane jajka i sałatkę z pomidorów, ogórka, sałaty i różnych ziół. Do tego był chleb, przed chwilą wyciągnięty z piekarnika, rozsiał zapach świerzego pieczywa po całym domu. Amanda z pewnościa też go poczuła, bo z chwilą stawiania go na stole, pojawiła się w progu kuchni. Już dawno nie jadła tak obfitego posiłku i nie mogła uwierzyć w to co widzi. Parujący kubek. Sałatka. Jajka. Piękny, zrumieniony, domowy, pachnący chleb. A na środku stołu kwiaty leśne w wazonie.
-Nie stój tak. Samo do ciebie nie przyjdzie.-zaśmiała się Liv
I w tym momencie Amandzie zaburczało dodatkowo w brzuchu. Były to dla niej wystarczające powody, by podejść.
Jedząc śniadanie, rozmawiały.
-Co będziemy dzisiaj robić?
-Dzisiaj? Naucze cię kilku podstawowych ziół. Pójdziesz do mojego ogrodu z księgą i będziesz szukała każdej rośliny, która w niej jest. Jeśli nie będzie jej w ogrodzie to pójdziesz do lasu.
-Do lasu?!
-Tak. Do lasu.
-Wczoraj coś mnie w nim zaatakowało.
-Mogło to zrobić gdziekolwiek. Las to twoj przyjaciel.
-Masz rację. A co to było?
-Mogę powiedzieć ci tylko tyle, że to był jeden servos do escuro, czyli sług ciemności.
-Jeśli nie możesz to trudno..
-Nie mogę. Wracają do naszego pierwszego tematu. Do domu, bo na chwilę obecną to jest twój dom, wrócisz tylko o 15 na obiad, i wieczorem, gdy znajdziesz już wszystkie zioła.
-Tak jest. Tylko nie mam zegarka.
-Mogę się założyć, że w szkole uczyli cie jak sobie poradzić w takich sytuacjach.
-Ehh.. no tak masz rację-odpowiedziała młoda adeptka.
"Mogła bardziej się do tego przyłożyć..."-pomyślała.
-Dokończ śniadanie, a ja idę po rzeczy dla ciebie.
Z szafki wyjęła koszyk, a na regale szukała księgi. Nie zajęło jej to długo choć na każdej z półek było co najmniej ze dwadzieścia książek.
Amanda w tym czasie zrobiła ostatni kęs pieczywa. Chętnie by teraz poleżała, ale musiała iść. Livra przekazała jej koszyk. Księga okazała się być średnich rozmiarów, może uda się jej zebrać to wszystko w szybkim czasie.
-Uważaj na siebie. I na innych.
-Wiem, wiem.
I wyszła.
______________________________________
C.d.n.
Przepraszam, że nie cały rozdział na raz, ale muszę iść sprzątać, gotować i wgl. Wieczorem dodam kolejną część.
Zostawiajcie opinie <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz