***
Amanda nadal siedziała na brzegu i rozmyślała. Nie zwracała uwagi na to, że jest coraz później i już niedługo mieszkańcy jej miasteczka będą przychodzić nad jezioro na spacer z psem, dzieckiem, czy po prostu samemu. Może podświadomie wyczuwała, że rodzina ją znajdzie? Chociaż Nadia i tak, by ją odszukała, ale Amanda przecież o tym nie wiedziała. Nie wiedziała też, że czeka ją jeszcze daleka droga.
***
Nadia wyczuwając swoją siostrę biegła coraz szybciej, ciągnęła swojego tatę za rękę, o przecież to ona znała drogę. Na ich twarzach było widać coraz większe podniecenie, coraz większą radość. W końcu będą mogli zobaczyć ich najdroższą Amandę, porozmawiać z nią. Szkoda tylko, że Daily nie mogła z nimi iść. Ona nigdy, by jej nie puściła. Nie mogłaby pojąć powodu. Miałaby mu za złe.
Nagle Nadia się zatrzymała.
-Tatusiu, widzisz ją?
-Gdzie?
-Tam, nad jeziorem.
-Tak, widzę już.-głos Sama się załamał, z oka popłynęła łza
-Tato? Czemu płaczesz? Nie cieszysz się?
-Cieszę się, księżniczko! To ze szczęścia. Dziękuje.- mówiąc to pocałował ją w czółko.
-To na co czekamy? Chodźmy do niej!
-Masz rację.
Wziął więc Nadię na ręce i biegli do niej. Gdy byli już blisko
, dziewczynka krzyknęła:
-Ami!
Ta jednak nie zareagowała, była za bardzo pogrążona w swoich myślach. Jednak jej siostra nie zrezygnowała.
-Ami!!
Teraz już usłyszała. Odwróciła z niedowierzaniem głowę i zobaczyła swojego ojca i siostrzyczkę. Wstała i pobiegła w ich stronę z otwartymi ramionami. Dobiegła. Wtuliła się. Łkała.
-Tatusiu...
-Już jestem córeczko. Ciiii...
Po chwili mała Nadia nie wytrzymała jednak:
-Hej, a o mnie zapomniałaś?
Twarz dziewczyny rozjaśnił uśmiech.
-Co?! Oczywiście, że nie!
Zdjęła dziewczynkę z ramion ojca i zaczęła ją łaskotać. Przez chwilę zapomniała o problemach. Przez chwilę. Przestała się bawić. Nastała cisza.
-A gdzie mama?
Kilka sekund napiętej ciszy. W głowie Sama był natłok myśli. "Jak mam jej o tym powiedzieć? Co jeśli będzie na mnie zła, że jej nie powiedziałem?"
-Co się stało?
-Tato! Powiedz jej!-z dziecięcą niecierpliwością oznajmiła Nadia.
-Yhhh...Nie powiedziałem jej, że do ciebie idę, nie powiedziałem jej wielu rzeczy, tego że jestem czarodziejem, że muszę cie wysłać w daleką podróż, nie powiedziałem jej wielu rzeczy, bo nie mogłem, bo takie jest prawo. Bo tak nakazała Guarda.
-Dlaczego?! Jaka podróż? Jaka Guarda? Rozumiem, że mama nie mogła wiedzieć kim jesteś, ale, że nie mogłeś powiedzieć mi?! Przecież to mnie dotyczy...
-Zacznę od początku. Guarda to straż czarownic i czarodziejów, ustalają prawo. Na ich czele stoi Varmin. Kilka lat przed twoimi narodzinami wraz z resztą wymyślił zakaz mówienia swojemu potomstwu o magii, mieli rozwijać się sami. W dniu osiemnastych urodzin możemy powiedzieć wszystko. Prawie. Możemy wyjaśnić prawo. Za to co zrobiłaś grozi kara śmierci, aż dziw, że jeszcze żyjesz. Widocznie jesteś dla nich cenna. Możemy przygotować do podróży. Od zarania dziejów każdy młody czarodziej, gdy przekroczy ten magiczny moment swojego życia wyrusza w drogę. Odwiedza wiele domów starych czarownic. Od każdej czegoś się uczy. Problem tkwi w tym, że całą tą wiedzę muszę przekazać ci w jeden dzień... Jutro musisz wyruszyć.
-Powiedzmy, że zrozumiałam. Ale czy w takim razie Nadia nie powinna być gdzie indziej?
-Teoretycznie powinna, ale ma niezwykły dar czytania w myślach i, i tak wszystko wie.
- A w którą stronę mam podążać?
-Kierunek twojej drogi, wyznacza twój dar. Dar powietrza, czyli umiejętność wstrzymywania oddechu przez nieograniczony czas,kieruje cie na wschód, dar ognia, czyli umiejętność regulowania temperatury otoczenia, kieruje cie na południe, dar wody, czyli umiejętność wywoływania deszczu, kieruje cie na zachód, a dar ziemi, czyli umiejętność porozumiewania się ze zwierzętami, kieruje cie na północ.
-W takim razie wyruszam na północ.
-Następny rzadki dar w mojej rodzinie..-wyszeptał Sam...
-Co powiedziałeś?
-Że to kolejna rzadka umiejętność w naszej rodzinie. Występuje raz 800 lat. Czytanie w myślach jest raz na 1500 lat. To niemożliwe chyba.
-Widocznie możliwe.
-Widocznie tak.
-To teraz opowiedz mi o tym prawie.
-Że nie można wyjawiać tajemnicy już wiesz. Obowiązkiem każdego czarodzieja jest uczenie się, trzeba bardzo się przykładać, aby móc się obronić w razie niebezpieczeństwa. Nie możemy też wykorzystywać magii w zły sposób-atakować niewinnych istot, niszczyć bezpodstawnie,w szczególności przyrody. To są główne zasady. O reszcie można, by mówić latami.
-Pewnie masz rację.
-Tato jest już późno, mama będzie się denerwować. Siostrzyczko, później wrócimy.
Podbiegła do niej i przytuliła ją z całej swojej siły.
-Wiem księżniczko.-pocałowała ją w czółko i przytuliła.
-Nadia ma rację, musicie iść. Będę na Was czekać.
Sam przytulił swoją córkę i odszedł machając na pożegnanie. A było ono szczęśliwe, bo nie ostatnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz