Dziewczyna szamotała się po posłaniu. Jako co noc dręczył ją ten sam koszmar. Jej sen zakłócało wspomnienie końca. Końca magii, jej życia. Normalnego życia. Twarz o alabastrowej cerze wykrzywił grymas strachu.
Słoneczny dzień, jak każdy inny. Nikt nie spodziewałby się, że zdarzy się coś nadzwyczajnego. Z nieba lał się żar. Liśćmi na drzewach nie poruszał nawet najmniejszy podmuch wietrzyka. Amanda mimo pięknej pogody musiała być w szkole. Siedziała znudzona w szkolnej ławce i z utęsknieniem czekała na dzwonek. Po chwili w uszach dziewczyny rozbrzmiał ukochany dźwięk wszystkich uczniów. Amandi jako pierwsza wybiegła z sali i skierowała się wprost do stołówki. Dręczyła ją myśl, że ludzie tak mało wiedzą o otaczającym ich świecie oraz to, że jej tajemnica jest taka wielkim sekretem. Nie lubiła ukrywać. Niczego. Sala powoli się zapełniała, a ona w głowie miała tylko jedną myśl: "Powiedzieć? Nie powiedzieć? Powiedzieć? Nie powiedzieć...?". Nagle wstała, ustała na krześle i krzyknęła:
-Jestem wiedźmą!
W szkolnej stołówce rozbrzmiał śmiech.
-Haha! Żartujesz sobie!
-Dziwadło!
-Magia nie istnieje!
Amanda poirytowała się. Skupiła w swoich kruchych dłoniach całą energię i skierowała w talerze znajdujące się na poprzednim stoliku. Szkło rozniosło się w drobny mak. W sali zapanowała idealna cisza. Słychać było tylko cichutkie bzyczenie muchy. "Bzzz...bzzzz". Światła zamigotały. Oczy zrobiły się hebanowe, tego bali się wszyscy. Kolor ten towarzyszył jej podczas złości.
-Teraz mi wierzycie?!
Wszyscy mieli szeroko otwarte oczy, nikt nie mógł wykrztusić z siebie słowa. Po chwili ktoś głośno krzyknął:
-Na nią!
W jej kierunku poleciały talerze, jedzenie, wielce, noże. Amanda krzyknęła:
-Nie!
Zasłoniła się rękami.
Obudziła się. Cała zlana potem. Odetchnęła z ulgą. "To tylko sen...Znów." Zaniosła się płaczem. Jej twarz pokryły krople łez. "Jak mogłam być tak głupia...Przez jedno zdanie i malutki ruch ręką straciłam wszystko. Rodzinę, tych nielicznych przyjaciół, spokój, dom...". Rozmyślając jej powieki robiły się coraz cięższe. W końcu Amanda zasnęła.
Rano przygotowała się do szkoły. Wyszła przez frontowe drzwi i ją zamurowało. Przed jej domem stało całe miasteczko, ta dorosła część. Niektórzy dzierżyli w dłoniach widły, łopaty. Stali i najspokojniej w świecie rozmawiali, jakby stali tak codziennie. Trzasnęły drzwi. Ich wzrok skierował się w jej stronę. Nagle zaczęli krzyczeć i rzucili się w jej stronę. Amandi odwróciła się na pięcie i wbiegła do domu. Pobiegła do swojego pokoju, wzięła plecak na górskie wycieczki, spakowała do niego najpotrzebniejsze rzeczy i zdjęcia. Wyszła z pokoju i skierowała się do królestwa Nadii, jej małej siostrzyczki ze ślicznymi czarnymi włoskami, które układały się w loczki i niezwykle jasnymi, niebieskimi oczkami, które w tamtej chwili kryły się pod powiekami. uklękła koło jej łóżeczka, pogładziła po włoskach, ucałowała czółko.
-Żegnaj siostrzyczko... księżniczko moja.
Po policzku popłynęła łza. Amanda szybkim ruchem dłoni starła ją "nie mogę się rozkleić"
Podniosła się z podłogi i głośno westchnęła. Zajrzała jeszcze do pokoju rodziców. Stanęła w progu.
-Do widzenia...-szepnęła.
Zamknęła cichutko drzwi. Wciągnęła powietrze głęboko w płuca. Ostatni raz poczuła zapach domu. Wybiegła tylnym wyjściem. Pobiegła w stronę lasu. Nie wytrzymała. Z jej oczu popłynęły łzy. Słona woda zalewała jej usta. Widziała za mglą, ale przecież była czarownicą. Na nic by nie wpadła nawet, gdyby biegła z zamkniętymi oczami.
Otworzyła oczy. Cała lepiła się od potu, nawet włosy miała mokre. Na policzkach widniały ślady łez. Amanda odgarnęła oboma rękoma włosy. Zamknęła oczy. Po cichutku znów popłynęły kropelki smutku.
Po chwili do jaskini wleciały ptaki. Jak co ranka obudziły ja, a raczej chciały obudzić, na kąpiel, dopóki nikt nie chodzi po lesie. Polubiła ten zwyczaj. Przyroda o wschodzie słońca jest bardzo piękna.
Jako wiedźma potrafiła porozumiewać się także ze zwierzętami, dlatego co ranka przybywały jej z pomocą.
Amanda spojrzała na przybyłe stworzenia i uśmiechnęła się do nich, bądź co bądź stały się jej nową rodziną.
-Witajcie.
Ptaki odświergotały. Podleciały do czarnookiej i zaczęły ściągać ja z łóżka.
-Już, już wstaję...
Podniosła się, wzięła ręcznik, przeciągnęła się i podążyła w kierunku wyjścia. Amanda wyszła z groty, a naokoło niej pojawiły się inne zwierzęta, zające, lisy, bobry. Dziewczyna podniosła króliczka i poszła dalej, wraz z otaczającymi ją stworzeniami.
***
-Gdzie ona jest?!
-Nie wiem, skarbie, wróci!
-Ty się nic nie przejmujesz!
-Przejmuję, zachowuje tylko czysty umysł.
-Tak..trzeba się uspokoić....
Kobieta krzątała się po kuchni, a mężczyzna siedział przy stole i myślał.
"Może powinienem jej powiedzieć, że to po mnie nasza córka ma te umiejętności? Czy to jest dobry pomysł? Zacznie mnie oskarżać... Czemu ma służyć zakaz kontaktowania się z młodą czarownicą, czarodziejem póki ten nie skończy osiemnastu lat?Poza tym jestem jej ojcem! Powinienem móc pokazać jej podstawy! Te zasady są beznadziejne! Dobrze, że jej urodziny są za tydzień. Jeśli do tej pory nie wróci, to skontaktuje się z nią..."
-O czym tak myślisz?
Mężczyzna nie reaguje jednak na pytanie, pogrążony jest w swoich myślach "...muszę to zrobić...A Nadia? Co teraz z Nadią? Przecież teraz.."
-Sam!
Czarnowłosy mężczyzna otrząsa się z myśli.
-Tak, Daily? Mówiłaś coś?
-Ehh... tak... o czym tak myślisz?
-O Amandzie, gdzie ona jest, co robi, czy coś jej nie dolega.
Kobieta szybko odwróciła twarz od swojego męża i po cichutku wytarła spływającą po jej po jej policzku łzę.
-Taak...
"Nadia teraz się dowie wszystkiego. Jeśli to zrozumie. Ona jest taka błyskotliwa. Varmin zrozumie jaki błąd popełnił wprowadzając tę zasadę"
***
"Moi rodzice są strasznie głupiutcy..hihihih..Doskonale wiem, gdzie jest Amanda, wyczułam ją. Wiem też, dlaczego umiem czytać w myślach. Wiem, że tatuś wie o tym, że jesteśmy czarownicami... Dlaczego te klocki są tak daleko? Na szczęście nie muszę wstać."
Dziewczynka uśmiechnęła się i podniosła jeden paluszek swojej malutkiej rączki. Jednym ruchem czteroletniej dłoni sprowadziła klocki z drugiego końca pokoju.
_________________________________________________________________________________
Nowy rozdział będę dodawać co poniedziałek :) Miłego czytania !
wtorek, 25 czerwca 2013
Prolog
Jest noc. Ciemna i straszna. Słychać tylko cichutki szelest. To idzie dziewczyna. Skrada się. Boi się, że ktoś może ją zauważyć. Idzie lasem, lecz unika ścieżek. A nuż ktoś ją zauważy?! Minął czas, gdy ludzie nie wierzyli w magię. Znów nastał czas tępienia czarownic i wiedźm. Dziewczyna myślała, że dobrze robi ujawniając tajemnicę. Myliła się. Z pozoru cywilizowana ludzkość po raz kolejny zachowała się jak zwierzęta. Co jest tego przyczyną? Nikt nie wie. Magia nie zagraża ludziom, jeśli używa się jej w dobrych celach.
Dziewczyna jest czarownicą, wiedźmą. To ona zdradziła tajemnicę. Zmierza ku swojemu miejscu. Do tej pory nikt jej tam nie znalazł. Z daleka widać już jezioro. Nad wodą unosi się mgła. W świetle księżyca ukazuje się jej twarz. Promienie powoli odsłaniają jej wygląd. Nikt nie pomyślałby o niej "wiedźma". Jest drobną, kruchą blondyneczką. Wzrostu ma około metra pięćdziesiąt. Wszystko w niej było delikatne. Może z wyjątkiem oczu. Te potrafiły napędzić stracha, jeśli tylko posiadaczka tego chciała. Były ciemne jak noc, głębokie, a wręcz bez dna. Jasna, kremowa cera zawsze przyozdobiona pięknym uśmiechem. No może do tej pory. Ale kto by miał w takiej chwili dobry humor...? W chwili, w której mogą ją złapać. Odkryć jej kryjówkę, poddać torturom. A potem po prostu, bez skrupułów zabić. Zanim każdy dowiedział się prawdy była szczęśliwa, teraz żyje w strachu.
Przedziera się przez krzaki. Przyzwyczaiła się już do bólu, który zadają jej cierniste gałęzie. Przedostając się dociera do groty w ziemi schodzącej w dół, pod ziemię. Odkryła ją jako mała dziewczynka. Miała 7 lat, idąc doskonale wiedziała dokąd zmierza, choć nigdy wcześniej tam nie była. Coś ją tam przyciągało. Jednocześnie nie pozwoliło jej nikomu o tym mówić. Tak jakby już wtedy wiedziała podświadomie co ją czeka.Zeszła w dół. Spojrzała na jaskinię i w pewnym sensie poczuła się jak w domu. Przecież teraz to było jej mieszkanie. Pod "ścianą", po lewej stronie na końcu pomieszczenia "stało" skromne łóżko. Kilka gałęzi przykrytych liśćmi, a na nich koc zabrany z domu oraz poduszka. Jedyne co jej pozostało oprócz kilku zdjęć. Stolikiem został duży kamień, który był tu odkąd pamięta. Stał po drugiej stronie groty. Koło posłania stały zdjęcia jej rodziców oraz malutkiej siostrzyczki, która niczego nie jest świadoma. Obok zdjęć stał wielki plecak. Pakowała go na szybko, lecz ma tam wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy. Omiotła spojrzeniem jeszcze raz całą jaskinię i podeszła do łóżka, usiadła na nim, wzięła do ręki zdjęcia i patrzyła na nie ze smutkiem. Z oka cichutko wypłynęła łza, lecz szybko ją wytarła. Odłożyła zdjęcia i położyła się. Momentalnie zasnęła. Wystarczyło, że przyłożyła głowę do poduszki.
________________________________________________________________________________
Witam Was serdecznie na moim blogu :) Z nudów piszę takie coś. Podobno jest fajne, może Wy to ocenicie?
Dzięki za czytanie!
Dziewczyna jest czarownicą, wiedźmą. To ona zdradziła tajemnicę. Zmierza ku swojemu miejscu. Do tej pory nikt jej tam nie znalazł. Z daleka widać już jezioro. Nad wodą unosi się mgła. W świetle księżyca ukazuje się jej twarz. Promienie powoli odsłaniają jej wygląd. Nikt nie pomyślałby o niej "wiedźma". Jest drobną, kruchą blondyneczką. Wzrostu ma około metra pięćdziesiąt. Wszystko w niej było delikatne. Może z wyjątkiem oczu. Te potrafiły napędzić stracha, jeśli tylko posiadaczka tego chciała. Były ciemne jak noc, głębokie, a wręcz bez dna. Jasna, kremowa cera zawsze przyozdobiona pięknym uśmiechem. No może do tej pory. Ale kto by miał w takiej chwili dobry humor...? W chwili, w której mogą ją złapać. Odkryć jej kryjówkę, poddać torturom. A potem po prostu, bez skrupułów zabić. Zanim każdy dowiedział się prawdy była szczęśliwa, teraz żyje w strachu.
Przedziera się przez krzaki. Przyzwyczaiła się już do bólu, który zadają jej cierniste gałęzie. Przedostając się dociera do groty w ziemi schodzącej w dół, pod ziemię. Odkryła ją jako mała dziewczynka. Miała 7 lat, idąc doskonale wiedziała dokąd zmierza, choć nigdy wcześniej tam nie była. Coś ją tam przyciągało. Jednocześnie nie pozwoliło jej nikomu o tym mówić. Tak jakby już wtedy wiedziała podświadomie co ją czeka.Zeszła w dół. Spojrzała na jaskinię i w pewnym sensie poczuła się jak w domu. Przecież teraz to było jej mieszkanie. Pod "ścianą", po lewej stronie na końcu pomieszczenia "stało" skromne łóżko. Kilka gałęzi przykrytych liśćmi, a na nich koc zabrany z domu oraz poduszka. Jedyne co jej pozostało oprócz kilku zdjęć. Stolikiem został duży kamień, który był tu odkąd pamięta. Stał po drugiej stronie groty. Koło posłania stały zdjęcia jej rodziców oraz malutkiej siostrzyczki, która niczego nie jest świadoma. Obok zdjęć stał wielki plecak. Pakowała go na szybko, lecz ma tam wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy. Omiotła spojrzeniem jeszcze raz całą jaskinię i podeszła do łóżka, usiadła na nim, wzięła do ręki zdjęcia i patrzyła na nie ze smutkiem. Z oka cichutko wypłynęła łza, lecz szybko ją wytarła. Odłożyła zdjęcia i położyła się. Momentalnie zasnęła. Wystarczyło, że przyłożyła głowę do poduszki.
________________________________________________________________________________
Witam Was serdecznie na moim blogu :) Z nudów piszę takie coś. Podobno jest fajne, może Wy to ocenicie?
Dzięki za czytanie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)